Pierwsze zdanie na stronie ma większe znaczenie, niż myślisz
Właśnie czytasz pierwsze zdanie tego artykułu.
A cóż to za nietypowe rozpoczęcie wpisu blogowego? Takie, które miało po prostu przykuć Twoją uwagę. Oczywiście w praktyce się ono nie sprawdzi. Ale jeśli nadal to czytasz, swoją rolę spełniło. Bo to właśnie pierwsze zdanie może zachęcić lub – wręcz przeciwnie – zniechęcić do dalszej lektury i sprawić, że odbiorca szybko opuści stronę. Dlaczego?
Zanim odbiorca pozna ofertę…
Za stroną może stać bardzo dobry specjalista – ktoś doświadczony, naprawdę zaangażowany w swoją pracę i oferujący wspaniałe usługi. Problem w tym, że odbiorca jeszcze tego nie wie. Gdy wejdzie na stronę, na początku ma do dyspozycji tylko kilka słów. Mogą one brzmieć tak:
- „Profesjonalne wsparcie dopasowane do Twoich potrzeb”.
- „Kompleksowe podejście i najwyższa jakość usług”.
- „Pomagam osiągać cele i wprowadzać trwałe zmiany”.
Takie zdania mogą być oczywiście prawdziwe, a jednak trudno przy nich cokolwiek poczuć. Mogłyby znaleźć się na stronie terapeuty, trenera, konsultanta modowego albo firmy szkoleniowej. Nie pokazują jeszcze, kto mówi, kto stoi za marką (no, chyba że ChatGPT). Tyle że właśnie w tym momencie może pojawić się dystans. Odbiorca nie ma nawet okazji, by zdecydować, czy marka jest wiarygodna. Prawdopodobnie nie zdążył jej na dobre zauważyć, a co dopiero zapamiętać. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że bez większego zastanowienia wróci do wyników wyszukiwania.
Pierwsze zdanie ustanawia relację
Rola pierwszego zdania na stronie – czy to w artykule, czy w tekście sprzedażowym, czy opisie usługi – to ważne wprowadzenie do tekstu. To też pierwszy sygnałem tego, jak marka będzie traktowała człowieka.
Czy zacznie od siebie, swojej oferty i kompetencji? Czy najpierw zauważy sytuację osoby, która właśnie tu trafiła, jej problem, na który ona ma rozwiązanie?
Już po kilku słowach czytelnik zacznie wyciągać wnioski, nawet podświadomie. Może na przykład zastanowić się, czy osoba po drugiej stronie:
- mówi prostym językiem, czy chowa się za branżowym żargonem,
- dostrzega człowieka i jego problemy, czy przede wszystkim chce opowiedzieć o swojej ofercie,
- ma coś konkretnego do powiedzenia, czy tylko powtarza wyświechtane frazesy,
- brzmi jak ktoś, z kim chętnie porozmawialibyśmy przy kawie, czy raczej jak kolejna anonimowa marka.
Inaczej czyta się zdanie: „Oferuję profesjonalne wsparcie w procesie terapeutycznym”, a inaczej: „Być może od dawna czujesz, że coś powinno się zmienić w Twoim życiu, tylko nie wiesz jeszcze, od czego zacząć”. Pierwsze informuje, drugie pokazuje, że ktoś rozumie sytuację odbiorcy.
Czy każda strona powinna rozpoczynać się od emocjonalnego wyznania albo zdania, które próbuje wejść odbiorcy do głowy? Oczywiście, że nie. Chodzi o coś prostszego: o pokazanie podejścia marki do odbiorcy jako człowieka, a nie tylko potencjalnego klienta, który ma dać nam zarobić.
Jak zatem rozpoczynać tekst?
Po pierwsze, unikaj sztampowych przymiotników, takich jak: profesjonalny, kompleksowy, najwyższa jakość, indywidualne podejście. One tak naprawdę niczego nie pokazują.
Po drugie, zmień perspektywę z „my” na „Ty”. Pokaż, że rozumiesz odbiorcę lub nazwij jego problem. To tutaj zaczyna budować się relacja z klientem.
Po trzecie, staraj się, aby początkowe zdanie nie było neutralne, sztywne, czysto informacyjne (chyba że branża lub ton tego wymagają). Niech czymś zaciekawi, zwłaszcza jeśli to wpis blogowy.
Po czwarte, unikaj mało oryginalnych zdań wygenerowanych przez AI. Każdy zna już schemat: „w dzisiejszych czasach…”, „kiedyś było inaczej, ale dziś…”, „X nie jest już tylko dodatkiem, ale podstawą…”. Nudy!
Po piąte, przeczytaj swoje pierwsze zdanie i zastanów się, czy sam chciałbyś czytać dalej. Jeśli podobne zdania czytałeś na setkach innych stron, to znak, że trzeba coś zmienić.
O języku Amytak
Chcesz dowiedzieć się więcej? Poznaj naszą filozofię Human Brand Content.
Autor
gosia
Jest po studiach pisarskich; już blisko 3 lata pracuje w branży SEO i content marketingu. Teksty użytkowe zawodowo pisze od ponad roku, a kreatywne – odkąd pamięta. Uwaga: stosuje gry słowne, a czasem rymy!
